...reklama?...

Stal Stalowa Wola - Górnik Zabrze 1:3 (1:2) 3 października 2009

Wiadomo było, że wyjazd na „Stalówkę” będzie jednym z ciekawszych wypadów rundy. Trwały więc negocjacje, co do ilości przyznanych nam biletów, których początkowo było ledwie 300. Dzięki negocjacjom i pomocy kibiców ze Stalowej Woli udało się uzyskać 700 wejściówek i zapewnienie, że na sektor wejdzie każdy, kto przyjedzie. Te ustalenia skrzętnie wykorzystaliśmy i w sumie pojechaliśmy na Stal w sile 900 osób, w tym 293 Wisłoki i kilka sztuk z GKS-u. Podróż specjalem w obie strony mijała pod znakiem kulturalnego melanżowania, a na trasie Dębica - Stalowa Wola i z powrotem trwało umacnianie zgody z braćmi z Wisłoki, którzy tak licznie nas wsparli tego dnia. Dodatkowo na powrót do Zabrza zostaliśmy przez nich elegancko zaopatrzeni we wszystkie niezbędne na wyjeździe artykuły spożywcze. W samej Stalowej Woli po ekspresowym jak na liczbę i ilość bramek wejściu zapełniamy szczelnie cały sektor i jeszcze przed meczem prowadzimy przez pół godziny doping, pozdrawiając głównie PZPN i Grzesia L., do czego zresztą dołącza się momentami cały stadion. Kolejne już meczowe pół godziny to cisza spowodowana ogólnopolskim protestem przeciwko idiotycznym decyzjom PZPN-u i Ekstraklasy S.A. W tym czasie Stalówka ma jakieś drobne problemy z ochroną, a nasi kopacze strzelają 2 bramki. Tuż po drugiej zaczynamy już normalnie prowadzić doping, który w liczbie, w jakiej byliśmy powinien być zwłaszcza pod koniec drugiej połowy o niebo lepszy. W przerwie nasz starogwardzista wygrywa konkurs rzutów karnych, a po meczu w oczekiwaniu na wyjście, wodzirej K., który tego dnia obchodził urodziny prowadzi zabawę w rytmach baja bongo. Wyjazd udany, jedyny minus to wursty z grilla, które w środku były... zamrożone. Liczba Knurowa to jakieś 45 osób. Dzięki dla Wisłoki za zajebiste wsparcie!

...