Flota Świnoujście - Górnik Zabrze 0:0 (0:0) 2 września 2009
Tak się szczęśliwie złożyło, że na najdalszy wyjazd Górnika w sezonie przyszło nam jechać na początku września gdy na dworze dominowała jeszcze wyjątkowo upalna, wakacyjna pogoda. Wiadomo było jeszcze przed meczem, że w Świnoujściu będziemy ładnych parę godzin przed rozpoczęciem spotkania i że w związku z tym istnieje spore prawdopodobieństwo sprawdzenia ilości piasku na tamtejszej plaży. Jednak chyba mało kto spodziewał się, że mundurowi dadzą nam tyle luzu, że wyjazd przemieni się w jeden wielki wakacyjny piknik. Po kilkunastogodzinnej męczącej podróży rejsowym pociągiem przerwanej uśmiechami do kamery w Szczecinie docieramy wreszcie na kraniec Polski gdzie tuż po wyjściu z przedziałów czeka nas jeszcze krótka wycieczka... promem. Stadion rywala leży bowiem na wyspie Wolin i inaczej nie można się do niego dostać. Tuż po zejściu na ląd kierowani jesteśmy na plaże gdzie zostajemy poinstruowani o tym, że mamy czas wolny, a zbiórka będzie za parę godzin.
Poczuliśmy się jak na szkolnej wycieczce, i jak na szkolnej wycieczce czym prędzej udaliśmy się po kilka piw. Dobrze zaopatrzeni wraz z resztą ekipy powędrowaliśmy prosto do morza gdzie już kąpała się spora ilość żaboli. W sumie czas do meczu zszedł nam wszystkim na wylegiwaniu się na plaży, morskich kąpielach, spacerach po Świnoujściu i testowaniu miejscowego zaplecza gastronomicznego. Sam mecz raczej w pamięci nie pozostanie. Kameralny stadion, słaba gra kopaczy i rozczarowująca (przynajmniej mnie) ekipa gospodarzy. Nie słyszałem ich ani razu, większość ożywiła się za to gdy spiker poinformował o niekorzystnym wyniku Pogoni, z którą ponoć łączą ich przyjazne stosunki... Pomachali też balonami, sektorówką i porzucali konfetti. My dzielimy się na golasów i osoby w młynowych szachownicach i prowadzimy tego dnia jak na warunki wyjazdu bardzo dobry doping. Po meczu zaopatrujemy się jeszcze w potrzebne tego dnia napoje i po kolejnych kilkunastu godzinach docieramy wreszcie do domu. Oficjalna liczba to 450 osób, w tym zgody. Koksów z Knurowa jakieś 17 sztuk.
|